Reklama
Najnowsze
IAR: OPINIA Jankowiak-podwyżka VAT
IAR: Gdańsk - stocznia - wodowanie
IAR: OPINIE Podwyżka VAT-summa
Komentarz Tygodniowy: Byki zatrzymane przy ważnych poziomach
IAR: KIG-przeciw podwyżce VAT
WIG20 w dół, ale po dobrym finiszu
Chevron powiększył zysk netto trzykrotnie q/q
IAR: Unijne wsparcie - Samorządy Mazowsza - Umowy
Najpopularniejsze
Dwie trzecie funduszy pod kreską
Na Wall Street powrócił trend spadkowy
Kredyty hipoteczne: w złotówkach też może być tanio
Ranking kredytów mieszkaniowych (czerwiec 2010)
Kolejne półroczne, kolejne spadki
Bezrobocie w USA w dół? Wolne żarty
Wielka Brytania wprowadza nowe ulgi podatkowe
Walutowe hipoteki rosną w siłę
Szukaj
Artykuł
Rynki w Azji i w USA w górę, czas na Europę
12.03.2010 09:46 piątekDZIEŃ NA RYNKACH
Mimo niezbyt obiecującego otwarcia i kolejnych godzin handlu S&P zakończył sesję wzrostem o 0,4 proc. i wyrównał tegoroczny szczyt hossy na poziomie 1 150 pkt.
Wyrównać, to nie to samo co przebić, zresztą nawet gdyby na wczorajszej sesji udałoby się wyznaczyć nowe maksima hossy w USA, przewyższające rekord z przełomu stycznia i lutego o kilka punktów, nie byłby to wiarygodny sygnał. Jednak po wczorajszej sesji szanse na przebicie oporu wyraźnie wzrosły, a wiele będzie zależało od publikowanych dziś wskaźników w USA.
Giełdy azjatyckie zakończyły wzrostem trzeci kolejny tydzień, a ich indeksy także w piątek zyskiwały nieznacznie. Wyjątkiem - chlubnym - był Nikkei. Indeks tokijskiej giełdy wzrósł o 0,8 proc., ponieważ inwestorzy liczą na kolejne zastrzyki gotówki do systemu bankowego ze strony banku centralnego.
Europejskie rynki dotknięte zostały wczoraj płytką korektą, ponieważ wielu inwestorów obawiało się pojawienia spadków w USA.
Ponieważ zamiast nich mieliśmy wzrosty przy Wall Street, wczorajsza słabość będzie zapewne dziś rano odrabiana, ale nie byłoby niczym zaskakującym, gdyby inwestorzy podchodzili do tych zwyżek z rezerwą i oczekiwali na bieg wypadków w USA.
Ten zaś zależał będzie od publikowanych dziś danych. Nie o to chodzi nawet, że są to najważniejsze liczby miesiąca - bo nie są - ale po tygodniu postu, kiedy żadne istotne dane makroekonomiczne nie były publikowane - inwestorzy są zgłodniali nowych impulsów. A ponieważ sytuacja jest delikatna (indeksy na całym świecie oscylują wokół rekordów hossy), dane mogą okazać się przełomowe.
Przede wszystkim liczyć się będzie sprzedaż detaliczna w USA, ale ekonomiści nie są dobrej myśli. Nauczeni wynikami ze stycznia oczekują, że niesprzyjająca aura zatrzymała konsumentów w domach, a wydatki zmalały o 0,2 proc. Jednocześnie inwestorzy liczą (co widać po zachowaniu rynku obligacji), że poprawiły się w Stanach nastroje konsumentów. Swój indeks za pięć czwarta opublikuje Uniwersytet Michigan i to właśnie ta publikacja może mieć dla GPW kluczowy charakter, ponieważ czasu do końca sesji zostanie niewiele, a emocjonalny odbiór tych danych może wymusić silniejszy ruch i podjęcie decyzji wśród części inwestorów. Liczymy więc na to, że po dłuższej przerwie zobaczymy dziś na GPW ciekawą sesję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
Mimo niezbyt obiecującego otwarcia i kolejnych godzin handlu S&P zakończył sesję wzrostem o 0,4 proc. i wyrównał tegoroczny szczyt hossy na poziomie 1 150 pkt.
Wyrównać, to nie to samo co przebić, zresztą nawet gdyby na wczorajszej sesji udałoby się wyznaczyć nowe maksima hossy w USA, przewyższające rekord z przełomu stycznia i lutego o kilka punktów, nie byłby to wiarygodny sygnał. Jednak po wczorajszej sesji szanse na przebicie oporu wyraźnie wzrosły, a wiele będzie zależało od publikowanych dziś wskaźników w USA.
Giełdy azjatyckie zakończyły wzrostem trzeci kolejny tydzień, a ich indeksy także w piątek zyskiwały nieznacznie. Wyjątkiem - chlubnym - był Nikkei. Indeks tokijskiej giełdy wzrósł o 0,8 proc., ponieważ inwestorzy liczą na kolejne zastrzyki gotówki do systemu bankowego ze strony banku centralnego.
Europejskie rynki dotknięte zostały wczoraj płytką korektą, ponieważ wielu inwestorów obawiało się pojawienia spadków w USA.
Ten zaś zależał będzie od publikowanych dziś danych. Nie o to chodzi nawet, że są to najważniejsze liczby miesiąca - bo nie są - ale po tygodniu postu, kiedy żadne istotne dane makroekonomiczne nie były publikowane - inwestorzy są zgłodniali nowych impulsów. A ponieważ sytuacja jest delikatna (indeksy na całym świecie oscylują wokół rekordów hossy), dane mogą okazać się przełomowe.
Przede wszystkim liczyć się będzie sprzedaż detaliczna w USA, ale ekonomiści nie są dobrej myśli. Nauczeni wynikami ze stycznia oczekują, że niesprzyjająca aura zatrzymała konsumentów w domach, a wydatki zmalały o 0,2 proc. Jednocześnie inwestorzy liczą (co widać po zachowaniu rynku obligacji), że poprawiły się w Stanach nastroje konsumentów. Swój indeks za pięć czwarta opublikuje Uniwersytet Michigan i to właśnie ta publikacja może mieć dla GPW kluczowy charakter, ponieważ czasu do końca sesji zostanie niewiele, a emocjonalny odbiór tych danych może wymusić silniejszy ruch i podjęcie decyzji wśród części inwestorów. Liczymy więc na to, że po dłuższej przerwie zobaczymy dziś na GPW ciekawą sesję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Komentarz Tygodniowy: Byki zatrzymane przy ważnych poziomach2010-07-30 17:09:54WIG20 w dół, ale po dobrym finiszu2010-07-30 16:46:19Chevron powiększył zysk netto trzykrotnie q/q2010-07-30 15:31:59Zdarzenia jednorazowe obniżają wynik Merck'a2010-07-30 15:09:50W oczekiwaniu na dane z USA2010-07-30 11:52:55 |
Formacja spadającej gwiazdy na CHF/PLN2010-07-30 18:12:10Brak rozstrzygnięć po danych z USA2010-07-30 18:10:23Kurs EUR/PLN kończy tydzień w pobliżu poziomu 4,00002010-07-30 17:54:27Chicago PMI uratował optymistów2010-07-30 17:35:33WIG20 w dół, ale po dobrym finiszu2010-07-30 16:46:19 |





