Reklama
Najnowsze
IAR: Agencja-Nabór wniosków -Wyniki
IAR: Prof. Orłowski o podatku bankowym
Rynki zastygły.UE ograniczy krótką sprzedaż?
Słomiany zapał byków szybko się wyczerpał
IAR: Budowa drogi-Unijne dofinansowanie-Umowa
IAR: Zatrudnienie "50+"
Fundusze: Rynek do góry nogami
IAR: Giełda - inwestycje - nowe możliwości
Najpopularniejsze
Spokojny optymizm na rynkach akcji
Od poniedziałku droższe kredyty walutowe
Jeśli lokata, to tylko antypodatkowa
Giełdy w Europie w okolicach maksimów
Zagadkowy stan amerykańskiej gospodarki
Wyniki akcyjnych funduszy zagranicznych w lipcu
Rynek mieszkaniowy (lipiec 2010)
Fatalne dane makro szkodzą indeksom
Szukaj
Artykuł
I odbicie, i kontynuacja, i marazm
08.02.2010 17:16 poniedziałekSporo sprzecznych określeń jak na jedną sesję, ale każde z nich pasuje do opisu rynku w poniedziałek. Wskaźniki techniczne sugerują wyprzedanie akcji, ale popytowi brak odwagi.
Poranny wzrost szybko został wykorzystany jako okazja do pozbycia się przecenionych akcji. W najlepszym momencie dnia - to jest zaraz po otwarciu - WIG20 zyskiwał 38 punktów względem piątkowego - nieco panicznego - zamknięcia. Okazało się, że to wystarczająco dużo, żeby skłonić do sprzedawania zarówno ryzykantów, którzy kupowali akcje pod koniec piątkowych notowań, jak i tych, którzy w piątek pozbyć się akcji nie zdążyli.
Taka postawa doprowadziła do przebicia piątkowego dna w krótko po 13-tej, co wprowadziło sporo zamieszania. Wszak po 8-proc. spadku w ciągu dwóch ostatnich sesji należało się prędzej spodziewać odbicia niż kontynuacji.
Pożar został jednak szybko opanowany, do 14-tej straty zostały odrobione, a do końca dnia WIG20 poruszał się niemal w linii na poziomie piątkowego zamknięcia. Obroty były dziś zdecydowanie niższe niż w piątek.
Brak odbicia, a raczej jego szybkie zakończenie wskazuje na przewagę strony podażowej i brak zainteresowanych kupnem przecenionych akcji. Z drugiej strony wskaźniki techniczne na dziennym wykresie wskazują na znaczne wyprzedanie rynku, co czyni odbicie na kolejnych sesjach bardziej prawdopodobnym, jest to jednak zachęta przede wszystkim dla inwestorów krótkoterminowych. Na wykresie tygodniowym utrzymują się sygnały sprzedaży, a na miesięcznym sygnał kupna w postaci przebicia średniej z 50 miesięcy w ogóle się nie pojawił...
Złoty zachowywał się równie chaotycznie co WIG20. Poranne umocnienie zepchnęło euro do 4,06 PLN, ale po lunchu kosztowało już ponad 4,116 PLN. Ostatecznie ok. 16:30 kosztowało o dwa grosze mniej, czyli mniej więcej tyle samo co w piątek na zamknięciu. Analogicznie zachował się też dolar, który nie zdołał utrzymać się powyżej 3 PLN, i frank, który tylko chwilowo wybił się powyżej 2,80 PLN.
Ropa potaniała o 0,6 proc., złoto o 0,4 proc., a miedź podrożała o 0,7 proc., po tym jak w ciągu miesiąca jej notowania spadły o 18 proc.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
Poranny wzrost szybko został wykorzystany jako okazja do pozbycia się przecenionych akcji. W najlepszym momencie dnia - to jest zaraz po otwarciu - WIG20 zyskiwał 38 punktów względem piątkowego - nieco panicznego - zamknięcia. Okazało się, że to wystarczająco dużo, żeby skłonić do sprzedawania zarówno ryzykantów, którzy kupowali akcje pod koniec piątkowych notowań, jak i tych, którzy w piątek pozbyć się akcji nie zdążyli.
Taka postawa doprowadziła do przebicia piątkowego dna w krótko po 13-tej, co wprowadziło sporo zamieszania. Wszak po 8-proc. spadku w ciągu dwóch ostatnich sesji należało się prędzej spodziewać odbicia niż kontynuacji.
Brak odbicia, a raczej jego szybkie zakończenie wskazuje na przewagę strony podażowej i brak zainteresowanych kupnem przecenionych akcji. Z drugiej strony wskaźniki techniczne na dziennym wykresie wskazują na znaczne wyprzedanie rynku, co czyni odbicie na kolejnych sesjach bardziej prawdopodobnym, jest to jednak zachęta przede wszystkim dla inwestorów krótkoterminowych. Na wykresie tygodniowym utrzymują się sygnały sprzedaży, a na miesięcznym sygnał kupna w postaci przebicia średniej z 50 miesięcy w ogóle się nie pojawił...
Złoty zachowywał się równie chaotycznie co WIG20. Poranne umocnienie zepchnęło euro do 4,06 PLN, ale po lunchu kosztowało już ponad 4,116 PLN. Ostatecznie ok. 16:30 kosztowało o dwa grosze mniej, czyli mniej więcej tyle samo co w piątek na zamknięciu. Analogicznie zachował się też dolar, który nie zdołał utrzymać się powyżej 3 PLN, i frank, który tylko chwilowo wybił się powyżej 2,80 PLN.
Ropa potaniała o 0,6 proc., złoto o 0,4 proc., a miedź podrożała o 0,7 proc., po tym jak w ciągu miesiąca jej notowania spadły o 18 proc.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Rynki zastygły.UE ograniczy krótką sprzedaż?2010-09-02 17:02:31Słomiany zapał byków szybko się wyczerpał2010-09-02 17:00:14Hossa na tajskich akcjach2010-09-02 13:38:18Dane z USA poprawiły nastroje na rynku2010-09-02 11:32:36Początek września taki jak i sierpnia…2010-09-02 09:36:26 |
Rynki zastygły.UE ograniczy krótką sprzedaż?2010-09-02 17:02:31Słomiany zapał byków szybko się wyczerpał2010-09-02 17:00:14Eurodolar w konsolidacji2010-09-02 16:23:26Dobre dane makro tym razem nie wystarczyły2010-09-02 16:14:58EBC podnosi prognozy, ale złoty traci2010-09-02 15:59:46 |






